czwartek, Listopad 23, 2017
Strona główna > Polityka/historia > DONALD TRUMP PREZYDENTEM USA

DONALD TRUMP PREZYDENTEM USA

WYBORY GNIEWU I STRACHU.

Bartosz Węglarczyk – Dziennikarz Onetu

Będziemy analizować te wybory przez najbliższe tygodnie. Wiemy na razie jedno: przywódcą wolnego świata został człowiek, o którego poglądach na politykę zagraniczną wiemy niewiele. A to, co wiemy, powinno budzić w nas zaniepokojenie – komentuje wysłannik Onetu do USA Bartosz Węglarczyk.

To były wybory gniewu i strachu. Fala frustracji wyborców, która przetacza się przez Europę, dotarła za ocean. Był Brexit, było zwycięstwo PiS w Polsce, teraz przyszła kolej na Amerykanów.

Jesteśmy świadkami prawdziwej rewolucji ludzi, którzy czują się odrzuceni przez elitę. Nieprzypadkowo to słowo stało się w ostatnich latach po obu stronach oceanu tak negatywnie zabarwione. W Polsce były to elity III RP, w USA są to elity Waszyngtonu i klasy uprzywilejowanej, która skorzystała na globalizacji kosztem klas niższych.

Problem w tym, że Donald Trump całe życie należał właśnie do klasy wysoce uprzywilejowanej. Syn milionera, sam został milionerem z założenia, bo tak zdecydował jego ojciec. Trump nie zna i nigdy nie znał normalnego życia. Jest ucieleśnieniem tak nielubianej przez jego wyborców nowojorskiej elity.

A jednak to w nim swe nadzieje ulokowały miliony Amerykanów, którzy czują się zagrożeni przez zmieniający się wokół nich w coraz szybszym tempie świat. Porównanie Andrzeja Dudy do Donalda Trumpa jest tu jak najbardziej na miejscu: – obaj wygrali, choć początkowo nie dawano im większych szans i choć mieli przeciwko sobie sporą część mediów. Obaj doskonale wyczuli gniew i strach ludzi, którzy na co dzień nie piją sławnej sojowej latte i którzy żądają zmiany, bo boją się zmian, które owe elity narzucają im siłą.

Brexit, Donald Trump… Nagle perspektywa prezydent Marine Le Pen przestanie być dla Francuzów takim absurdem. Trudno się bowiem spodziewać, że elektorat gniewu nagle zniknie, skoro, jak widać, jest on skutecznym sposobem na zdobycie najpotężniejszego stanowiska politycznego na świecie oraz że wraz z nim nagle znikną populistyczni politycy, gotowi po ten sposób sięgnąć.

Nawet sprzyjający Trumpowi dziennikarze „Fox News” śmiali się w nocy, że teraz Donald Trump siedzi w swojej Trump Tower zamknięty z doradcami i zastanawia się: „Co teraz? Co dalej?”. A razem z Trumpem zastanawia się dziś cały świat.

Wypowiedzi Trumpa podczas kampanii wyborczej nie mogą nie budzić naszego zaniepokojenia. Trump lubi Putina, chce z nim budować koalicję, jednocześnie żądając od sojuszników z NATO, by płacili za amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa. Tyle wiemy, bo Trump unikał podawania jakichkolwiek szczegółów. Zastanawia się też pewnie Moskwa, która musi teraz kombinować, co uda się wycisnąć z tak niespodziewanego prezentu, jakim jest prezydent USA, który uważa Putina za lepszego przywódcę niż jego poprzednik w Gabinecie Owalnym.

Administracja prezydenta Trumpa, mam nadzieję, będzie więc szybko uspokajać sojuszników. Musimy poczekać na pierwsze wizyty i spotkania wysłanników Trumpa. Musimy poczekać na to, kto zajmie czołowe stanowiska w Białym Domu. Trudno mi dziś wyobrazić sobie pierwszą wizytę prezydenta Trumpa w Kwaterze Głównej NATO i jego pierwszą rozmowę z Angelą Merkel, ale takie spotkania będą i to Trump będzie musiał pokazać, że rozumie, jaka jest ich waga.

Uspokojenie sojuszników będzie więc pierwszym zadaniem prezydenta elekta. Drugim musi być próba zakopania rowu, który podzielił Amerykanów. Trzecim będzie budowa zespołu, który musi teraz zacząć przedstawiać jakieś szczegóły bardzo bogatych i odważnych obietnic złożonych przez ich kandydata na prezydenta.

Podobnie jak w Polsce, nowy prezydent nie będzie miał dużych problemów, by uniknąć rozliczenia z obietnic. Republikanie będą mieli większość w Kongresie, więc nie ma mowy o blokowaniu pomysłów prezydenta.

Trudno jest dziś cokolwiek prognozować, bo jeszcze 24 godziny przed głosowaniem większość ekspertów uważała, że prezydentem zostanie kobieta. Nie wiemy, co zrobi Trump, bo nie wiemy, czy on sam to wie.

Ważna będzie teraz jednak również reakcja Europy. Sojusznicy z NATO i UE muszą wyciągnąć rękę do nowego prezydenta, zaproponować mu nową formę współpracy. To doskonały moment dla inicjatywy polskiego rządu i polskiego prezydenta, którzy doszli do władzy na tej samej fali, która dziś poniosła Donalda Trumpa do Białego Domu.

 

Wybory w USA. Wyniki wyborów : Donald Trump prezydentem USA!

Amerykanie wybrali 45. prezydenta USA. Ostatnie sondaże wskazywały, że faworytką jest Demokratka Hillary Clinton, jednak to Donald Trump zwyciężył w wyborach. W głosowaniu mogło wziąć udział 135 mln Amerykanów. Pierwsze lokale wyborcze zostały otwarte na Wschodnim Wybrzeżu o godz. 6 rano (południe w Polsce). Ostatnie lokale – na Alasce – zamknięte zostały o godz. 7 rano naszego czasu.

Więcej krytycznych komentarzy z Polski. Były szef MSZ Radosław Sikorski zauważa, że po Brexicie i wygranej Trumpa „idą naprawdę niepewne czasy”. „Ostatni dzwonek aby Polska wygasiła spory z sojusznikami i UE” – napisał.

„Prezydent USA popierany przez Ku Klux Klan i Putina. Establishment Demokratów bał się zmiany, prezydenta Sandersa. W efekcie zafundował światu Trumpa” – pisze z kolei Adrian Zandberg z Partii Razem.

/gazeta.pl/

Prezes Fundacji Noblowskiej z gorzkim głosem na temat wygranej Trumpa. – Jestem bardzo smutny z tego powodu. Widzę zwrot w stronę prawicowego populizmu, izolacjonizmu i antyintelektualizmu. Odsuwamy się od logicznego myślenia i racjonalizmu w bardzo niepewną stronę – powiedział Carl-Henrik Heldin.

Heldin przypomniał o poglądach Trumpa na temat globalnego ocieplenia (nazwał je „chińskim oszustwem”) – To straszne, szokujące, bo Trump neguje globalne ocieplenie. Musimy brać odpowiedzialność za środowisko. Wszyscy to w końcu zrozumieją, ale ten moment zostanie teraz przesunięty w czasie i wtedy może być za późno, by rozwiązać problemy, które spowodowaliśmy – mówił.

Donald Trump i jego kontakty z Putinem.

Paweł Kowal: Trump może mieć skłonność do „transakcji”

Kontakty Donalda Trumpa z prezydentem Rosji Władimirem Putinem mogą odbić się na „interesie bezpieczeństwa Europy Środkowej – uważa Paweł Kowal, były europarlamentarzysta, ekspert ds. spraw wschodnich.

– Jak będzie wyglądała polityka Stanów Zjednoczonych wobec Rosji? To pytanie zadają sobie wszyscy, szczególnie w obliczu coraz bardziej prawdopodobnego zwycięstwa republikańskiego kandydata Donalda Trumpa.

Zdaniem Pawła Kowala, byłego europarlamentarzysty i eksperta polityki międzynarodowej, trudno dokładnie przewidzieć scenariusze wzajemnych kontaktów USA i Rosji. Wszystko jednak wskazuje na to, że nowa administracja Trumpa może mieć „skłonność do transakcji”.

– Donald Trump zacznie od prostych negocjacji, w których wymienia się coś na coś. Istnieje ryzyko, że rozmowy z Rosją w pierwszej fazie to będzie proste dzielenie wpływów. Jaka będzie jego polityka później, trudno powiedzieć – komentuje Paweł Kowal.

Jak twierdzi ekspert, „może to odbywać się kosztem interesu bezpieczeństwa Europy Środkowej. Między Amerykanami i Rosjanami mogłoby dochodzić do „wymiany wpływów w jakimś państwie na wpływy w innym”.

Trump pomoże w odbudowie rosyjskiego mocarstwa?

– Dla Władimira Putina priorytetem jest odbudowa imperium. Pierwszym etapem jest zabezpieczenie interesów Federacji Rosyjskiej, a to już osiągnął. Następnym etapem są działania na obszarze dawnego Związku Sowieckiego i Imperium Romanowów, bo Putin myśli przecież w kategoriach historycznych. W najtrudniejszej sytuacji w naturalny sposób znajdą się państwa na Kaukazie, a w naszej części Europy – Ukraina i Białoruś – zaznacza Paweł Kowal.

Jaka byłaby w tym wszystkim rola Donalda Trumpa? – Tu nie chodzi o to, że Trump będzie Putinowi pomagał. Nowa administracja może mieć skłonność do transakcji. Na przykład – „w zamian za uspokojenie sytuacji na Bliskim Wschodzie, uznajemy, że gdzieś jest strefa wpływów”. Tu nie chodzi o złe intencje i o to, że Trump chciałby zrobić komuś krzywdę – podkreśla były europarlamentarzysta.

Prezydentura Donalda Trumpa może być wzywaniem także dla polskich władz.

– To prawdziwy sprawdzian na dorosłość Europy Środkowej, jak będzie wpływała na tę administrację. To jest nowe zadanie dla polskich, litewskich polityków. Muszą zdecydować, jakimi metodami najskuteczniej lobbować swoje interesy w państwie świata, które wciąż rozdaje karty, jeśli chodzi o bezpieczeństwo – podsumowuje Paweł Kowal.

Z internetu: Tak wygrał rok temu Duda w Polsce

[Best_Wordpress_Gallery id=”3″ gal_title=”wyboryUSA”]