Elżbieta Wahtl wraz z mężem Zygmuntem Brzezińskim co roku wędrują przez Europę ścieżkami rowerowymi. W tym roku pokonali na rowerach odległość 366 km wzdłuż Mozeli.
Ale ab ovo.
Związek Polaków w Austrii Strzecha, od lat prowadzi szeroko zakreśloną działalność kulturalną. Jako jedna z nielicznych polonijnych organizacji konsekwentnie organizuje obchody historycznych rocznic np. Rocznicę Odzyskania Niepodległości, rocznica Uchwalenia Konstytucji 3 Maja 1791r., w ramach międzynarodowego Tygodnia Europejskiego “Wiener Festwochen” bierze udział w koncertach z cyklu “Muzyka nie zna granic”, rocznicę Odsieczy Wiedeńskiej, z okazji świąt organizuje tzw. święcone jajko – na Wielkanoc, czy opłatek na Boże Narodzenie.
W międzyczasie odbywają się bardziej kameralne spotkania – wspomnienia o nieżyjących, zasłużonych członkach Związku, Dzień Kobiet i – od paru lat – wieczory prowadzone przez członków związku, na przykład z naszymi globtroterami, jak to, o którym zaraz napiszę. Oferta dla Polonii największa a promocja w środowiskach austriackich i wśród mniejszości nie do przecenienia. Krytyków takiej działalności i aktywności proszę o przedstawienie swoich dokonań. Tylko tyle.
Elżbieta Wahtl (kobietom lat się nie liczy) i Zygmunt Brzeziński (ur. 1926 r.) energią, sprawnością i humorem mogliby obdzielić wielu. Na spotkaniu w Strzesze opowiadali o swojej wyprawie, bogato ilustrując swoje wrażenia zdjęciami. W swoim reportażu poruszali tematykę zwiedzanego regionu, szczegóły dotyczące architektury, ważnych budowli, pomników wielkich postaci związanych z miejscowościami, a nawet historią Europy. Po prezentacji zadano wiele pytań a przy wspaniałym poczęstunku przygotowanym przez członkinie Strzechy (wspaniałe ciasto p. Wandy!!!) odśpiewaliśmy tradycyjne Sto lat dwóm paniom Barbarom, które niebawem będą świętować swoje imieniny.
Publiczność dopisała. Następne spotkania „klubowe” niebawem. Już na nie czekamy.
Jadwiga Hafner