wtorek, Grudzień 12, 2017
Strona główna > Imprezy > POLONIJNY KONKURS RECYTATORSKI (01.12.2017)

POLONIJNY KONKURS RECYTATORSKI (01.12.2017)

…o Polonijnym Konkursie

Myślałam, że konkursy recytatorskie to lamus i staroświecka nuda. Ależ się myliłam! Zwłaszcza, jeśli chodzi o dzieci.

Dzieciaki potrafią być znakomite! Mają pomysły,  sięgają po scenograficzne elementy, kostium, próbują grać, bez lęku odnajdują się na scenie. Pewnie nie uniknęły tremy, ale najwyraźniej już potrafią sobie z nią radzić. Nawet, jeśli „pierwszy raz” na scenie jest zbyt cichy czy zapomni się wersu, radzą sobie, nie boją się go odszukać, chwilę pomilczeć. Dzieci pracowały na scenie z mikrofonem i bez, zmagały się ze swoim głosem, tempem, ale – zaczynały, kończyły i chyba nieźle się na scenie czuły.

Słowa specjalne należą się rodzicom, bliskim: brawo dla nich, bo to praca, dodatkowy stres, czas, wyjście, zorganizowanie elementów scenicznych itd. Przygotowanie dzieci do występu to wyzwanie i przeżycie, ale jakże piękne, kiedy widzi się tych  inteligentnych, młodziutkich, czasem ledwie kilkuletnich ludzi, którym na czymś zależy, chce się czegoś. Właśnie wiersza, tak niepraktycznego, nieobecnego na codzień, a tak ważnego, w paru wersach poruszającego małe i duże sprawy.

Trzeba poszukać, poczytać, nauczyć się, zrozumieć, co się mówi, dodatkowo trudno, kiedy nie jest to jedyny język, w jakim się na codzień dzieci i rodzice poruszają…

Nie używałabym wielkich słów: mowa polska, patriotyzm, tożsamość narodowa, ble ble ble. Za dużo tego dmuchania w słowa wokół. Wiersz jest mały, a może wiele, może dzieciom pomóc zyskać odwagę, pewność siebie, pomóc pobawić się słowami i ich znaczeniami; pomaga spotkać inne dzieciaki, przyjaznych dorosłych, którzy do dzieci starają się podejść z należnym im szacunkiem. I nie chodzi o wyścig, ale o spotkanie.

Brawo, polsko austriackie i polskie rodziny, wiersze odkurzone, odkrycie mniej znanego (jurorkom) wiersza, tego o bracie (nie pamiętam autora, niestety, ale był świetny; zwłaszcza, że brat uczestniczki siedział na scenie i można sobie „ich dialog” wyobrazić). Wspólna udana przygoda za Wami i nami. A przecież dzieci jako uczniowie, żyjący na codzień w Austrii muszą być świetne „po niemiecku”, dopiero potem „po polsku”.

Nie planując, niechcący, ale z radością… zostałam jurorką tego konkursu recytatorskiego, i to wielka sprawa rozmawiać z dziećmi i je oceniać. Dużo serca, starannie przygotowany konkurs, choć mało uczestników, ale za to… każdego można było poznać!

Renata Olczykowski ze swoim małym teamem bardzo poważnie podeszła do tematu: były cenne nagrody książkowe (przekazane przez Jagę Hafner z Jupitera i Klubu Inteligencji Polskiej), specjalnie na ten konkurs przygotowane statuetki i dyplomy, swiąteczne torby z drobiazgami, wreszcie – słodki poczęstunek dla dużych i mniejszych, i rozmowy, rozmowy dzieci ciekawych świata z dorosłymi.

Jestem zbudowana faktem, że wciąż się komuś coś chce robić, bez wielkich pieniędzy, zaplecza, ale – z sercem. I z takim też serdecznym odbiorem dzieci i ich rodziców ten mały, ale uroczy, ważny dla tych pięciu młodych miłośników poezji, języka poezji i języka polskiego konkurs recytatorski się spotkał. A myślałam, że to już niemodne, niepasujące do dzisiejszych czasów, że komu się chce czytać wiersze… Dziś Brzechwę, jutro Norwida, Różewicza, Goethego…

Pozdrawiam serdecznie wszystkich młodych uczestników, w kolejności występów: i tu przepraszam, moja nieco posiwiała głowa nie zapamiętała (nie zanotowałam) imienia pierwszej, uroczej recytatorki, z którą na koniec się serdecznie uścisnęłyśmy, a która dzis występuje jeszcze w siedzibie UNO, a recytowała „Samochwałę”,

pozdrawiam jedynego chłopca wśród występujących, Janka, potem Dorotkę (ze świetnie zaprezentowanym „Bratem”), Natalkę (w stosownym fartuszku i z cudownym koszem pełnym świeżości do wiersza „Na straganie”) oraz elegancką Isabellę, która barwnie opowiedziała historię pana Hilarego i jego okularów…  I proszę Was: nie bójcie się mówić głośniej, i nie bójcie się zająć słuchaczom czas, nie trzeba się z wierszami spieszyć. Chcemy Was słuchać.

Beata Dżon Ozimek