czwartek, Listopad 15, 2018
Strona główna > Varia > Marta Bizoń „Piosenki Krakowskiego Kazimierza”. /19.04.2018/

Marta Bizoń „Piosenki Krakowskiego Kazimierza”. /19.04.2018/

Rodzynki, migdały i …. żonkile.

W 75 rocznicę Powstania w Getcie Warszawskim gospodarz koncertu

organizowanego 19 kwietnia z tej okazji, dyrektor Polskiego Instytutu

Kultury w Wiedniu, Rafał Sobczak powiedział, że Marty Bizoń, czołowej

polskiej gwiazdy śpiewającej piosenkę literacką, poezję zaklętą w nutach,

nie trzeba przedstawiać.

Aktorka Teatru Ludowego w Krakowie, odtwórczyni wielu ról filmowych i

telewizyjnych pozostaje od ponad dwudziestu lat w ścisłych artystycznych

związkach z ojcem muzyki klezmerskiej w Polsce, Leopoldem Kozłowskim.

Interpretuje pieśni i piosenki żydowskie, którymi rozbrzmiewały niegdyś

miasteczka, ulice, podwórka, teatry, kabarety, ba! całe dzielnice miast

przedwojennej Polski, jak na przykład – bliski jej sercu – krakowski

Kazimierz.

Świetny głos, wspaniała dykcja, wielka muzykalność, olbrzymie obycie

sceniczne i kultura prezentacji, profesjonalizm wzbogacony autentyzmem,

wrażliwością i szczerością interpretacji nacechowały recital artystki,

wywołując zasłużony zachwyt i aplauz publiczności.

To dobry pomysł uczcić rocznicę tragicznego zrywu nielicznej grupy młodych

Żydów z Getta Warszawskiego przeciwko niemieckiej masie oprawców poprzez

subtelne, ale emocjonalne przywołanie do pamięci kultury ich narodu: języka

jüdisch, muzyki, poezji, humoru, obyczaju, religii, która wraz z pociągami

kierowanymi przez niemieckich nazistów do Sobiboru, Treblinki, Auschwitz i

Birkenau oddaliła się na zawsze, i w swojej codzienności, powszechności i

intensywności nie powróci już nigdy więcej ani do galicyjskiego Schtetl ani

na krakowski Kazimierz.

Specjalnie dla Marty Bizoń napisało utwory wielu znaczących twórców polskiej

piosenki. Wojciech Młynarski, Jacek Cygan, Leopold Kozłowski i inni.

Artystka prezentowała w swoim programie cały wachlarz muzyczno-poetyckich

rodzynków, czasem znalazł się w nim i migdał, gorzki jak łza. Wiele klasyków

muzyki klezmerskiej, znany szlagier z muzyką Petersburskiego z

przedwojennego kabaretu Morskie Oko, słynny motyw muzyczny z filmu Spilberga

„Lista Schindlera” ze wzruszającym tekstem o małej, rudowłosej Ryfce, jak i

przepiękny utwór z aktualnego spektaklu Teatru Ludowego „Krakowskie A, B,

C….” o żydowskich dzieciach z Kazimierza, które powracają z nieba w ławki swojej

dawnej szkoły na parę minut, na czas trwania piosenki.

Znakomitym uzupełnieniem prezentowanych pieśni były cytowane przez Martę

Bizoń anegdoty żydowskie, sławny humor żydowski snuł się uliczkami

krakowskiego Kazimierza jak dym z rozpalonego przez goj-boya w szabas pieca.

Artystce towarzyszył przy fortepianie uczeń mistrza Leopolda Kozłowskiego,

młody i dobrze znany w Krakowie pianista i kompozytor Aleksander Brzeziński.

Czynił to wspaniale.

Ostatni komendant Powstania w Getcie Warszawskim, ocalały w kanałach Marek

Edelman zwykł był zanosić otrzymane w rocznicę wybuchu Powstania żółte

kwiaty wiosny, tulipany i żonkile, i składać je pod pomnikiem Jego

bohaterów. Żółty żonkil, stał się poprzez tę tradycję, kwiatem

symbolizującym nie tylko gwiazdę Dawida, ale rownież naszą solidarność i

pamięć o tych, którzy w godzinę śmierci godnie walczyli o życie. Nawet,

jeżeli miałoby trwać tylko trzydzieści następnych dni. Powstanie zdławiono w

miesiąc….

W Instytucie Polskim dziękowano Marcie Bizoń żółtymi tulipanami. Gości i

publiczność koncertu żegnano żółtymi żonkilami. Pełen taktu, symboliczny

gest solidarności z tragedią, walką, śmiercią Żydów i Powstańców Getta

Warszawskiego. Pamięć o nich jest ważna dla Polaków.

Anna Rutkowski