poniedziałek, 26 października, 2020
Strona główna > Varia > W POLONIJNEJ PIASKOWNICY

W POLONIJNEJ PIASKOWNICY

Dawno już nie było w wiedeńskiej Polonii żadnych afer i skandali, więc musiały zostać stworzone. Rozesłano do wielu osób anonim, który drukuję poniżej.

Wczoraj tj. 15.02.br na spotkaniu działaczy Polonii Austriackiej dot. planowanych projektów na rok 2020 w Ambasadzie RP w Wiedniu , Ambasador Honorowy Miasta Gdańska i Prezes Honorowy Forum Polonii Andrzej Lech naruszył nietykalność cielesną Prezesa Chóru Polonii Gaudette Wieslawa Lipinskiego ( najliczniejszej organizacji Polonii Wiedenskiej dzialajacej przy Polskiej Misji Katolickiej) . Naruszenie polegało na trzykrotnym uderzeniu/klepnięciu otwarta dłonią policzka poszkodowanego. Na spotkaniu również wobec innych Prezesów znanych z niezależnej działalności polonijnej Pan Lech wykazywał wzmożona aktywność werbalną co wzburzyło zebranych i zakłóciło spotkanie organizowane przez Konsula Generalnego RP w Wiedniu.

Sprawa będzie miała swój ciąg dalszy o czym wkrótce poinformujemy.

———————————-

I tu, następne skojarzenia rodem z piaskownicy. Pamiętacie zabawę w głuchy telefon? Podana wiadomość  pierwszemu uczestnikowi „na ucho” wędruje dalej a na końcu okazuje się, że ostatnia osoba ujawnia całkiem zniekształcony przekaz. Każdy coś dodał, zmienił znaczenie słowa, czegoś nie dosłyszał albo dosłyszał źle.

Wróćmy do anonimu.

  1. Naruszenie to nie (jak napisano w rozesłanym anonimie)  3-krotne uderzenie/klepnięcie otwartą dłonią policzka, a inna forma przywitania dwóch panów, którzy znają się ok. 30 lat. Razem współpracowali w Forum Polonii. Pan Lech wyciągnął dłoń do powitania kumpla, a ten swoje ręce schował do tyłu. Wtedy Lech klepnął go (on twierdzi, że musnął) w szyję i zapytał: Co ty tu robisz? Koniec aktu 1-go;

Dokładnie tę samą wersję zdarzenia potwierdził zapytany przez nas P. Wiesław Lipiński.

  1. Po oficjalnej dyskusji przy obecności konsula generalnego, pan Lipiński poskarżył się na naruszenie nietykalności cielesnej przez p. Andrzeja Lecha.
  2. Andrzej Lech wstał z krzesła, podszedł do Lipińskiego, PRZEPROSIŁ publicznie i zademonstrował publicznie wykonany w punkcie 2 gest. Sam określił to bardziej jako gest „ojcowski” czy kumplowski. Pan Lipiński nazwał to naruszeniem swojej nietykalności cielesnej. Lech wyciągnął znowu dłoń na zgodę, a p. Lipiński znowu uniósł się ‘honorem” , odmówił podania ręki i obrażony opuścił salę. Koniec aktu 2-go.
  3. …również wobec innych Prezesów znanych z niezależnej działalności polonijnej Pan Lech wykazywał wzmożona aktywność werbalną co wzburzyło zebranych i zakłóciło spotkanie.

Wzburzony był chyba tylko Andrzej Kempa, którego Lech zapytał, jaką organizację tenże reprezentuje. Wszyscy uczestnicy spotkania sami przedstawiali się i swoje organizacje. Oprócz Lecha to samo pytanie skierowała do Kempy jeszcze jedna uczestniczka spotkania. Znany nam z przerośniętego ego p. Kempa wymienił ok. 6 organizacji dodając, że mógłby wymienić jeszcze siedem innych. Ale szkoda czasu…

Podsumowanie. Dwóch starszych Panów („Sami swoi”) wymienili się nieuprzejmościami. Poniosły emocje a wykorzystał  to znany nam intrygant i, jak wykazało nasze „śledztwo” spec od rozsiewania pomówień, do skłócania i nastawiania nieobecnych na spotkaniu członków polonijnej społeczności przeciwko Lechowi, którego nienawidzi od lat. Dlatego łaskawie nazwałam to piaskownicą gdyż trudno mi takie zachowania i rozsyłanie plot i kłamstw jakoś kulturalnie nazwać. Powiem tylko: NIE UCHODZI!!! Drodzy Panowie. Nie uchodzi…

P.S. Wersja opracowana po rozmowie z 4 osobami obecnymi na spotkaniu oraz oboma zainteresowanymi czyli Panami Lechem i Lipińskim.

Jadwiga Hafner