czwartek, Sierpień 24, 2017
Strona główna > Imprezy > RUDZIELCE SĄ WYJĄTKOWI!

RUDZIELCE SĄ WYJĄTKOWI!

5 lat zabrało wiedeńskiemu fotografikowi, Helmutowi Mitterowi, sportretowanie rzadkiej grupy mieszkańców Ziemi. Ci wyjątkowi homo sapiens to ledwie 1-2% ludzkości. Rudzielcy.

Mitter, wiedeńczyk sam jest ciemnym blondynem, ale jego żona i córka są rudowłose. Robił im prywatne zdjęcia i wpadł na pomysł zdokumentowania różnych typów urody rudowłosych osób, a przy okazji – towarzyszenia im w codzienności. „Kiedy się zaczyna wchodzić głębiej w temat rudowłosych osób, rozwija się szczególna wrażliwość na rudość. Dostrzega się różnice między rudym i rudym, wielość odcieni piegów, tego czy włosy są kręcone, mocne, czy delikatne”, mówi fotograf. Nie wiedział np., że włosy rude są dużo grubsze, później stają się siwe, ale rośnie ich mniej. Nie wiedział też, jak to jest z odczuwaniem bólu u tych unikalnych osób.

Wiewióry, miedziani, marchewy, ryżawcy, rudzielcy, nazwy na osoby rudowłose o jasnej skórze można mnożyć. Ze względu na unikalność i rzadkość, z obawy przed innością w wielu miejscach przypisywano im szczególne, złe cechy: rudzi to fałszywi, wredni. Przy braku innego wroga to rudych obwiniało się o nieszczęścia, klęski, a starożytni Grecy wierzyli nawet, że rudowłosi po śmierci stają się wampirami. Prostytutki musiały się dawniej farbować na rudo, by zaznaczać swoją profesję i „upadłą moralność”. Rude dzieci nie miały lekkiego życia, towarzyszyły im nie tylko wyzwiska, kolor włosów ich naznaczał, powodował odrzucenie, bo… jak wyżej. Te czasy to już raczej przeszłość. Rude włosy są przez kobiety uwielbiane, farbujemy bure fryzurki na wyraziste odcienie miedzi czy czerwonego złota. Rudzi panowie też nie powinni mieć kompleksów. Przecież są rzadkością!

Rudy, ciężki pacjent

Najwięcej rudzielców (używam tego słowa z największą sympatią!) można spotkać w Irlandii i Szkocji (14%), w Holandii, Belgii, na Islandii i w Udmurcji. Najczystsza postać rudej barwy włosów istnieje ponoć właśnie w tej rosyjskiej Republice Udmurcji.

Rudowłosi nie są ulubionymi pacjentami lekarzy. Dłużej krwawią, trudniej się goją, wymagają większej ilości środków przeciwbólowych, bo trudniej poddają się znieczuleniu. Nieraz rudy pacjent słyszał u dentysty jęk „o matko, znowu będą kłopoty”. Niebezzasadne są jednak pytania przed zabiegami, operacjami o naturalny kolor włosów, kiedy barwa skóry podpowiada, że może oryginalnie jest to osoba rudowłosa, a kolor tych na głowie jest np. czarny. Lekarz wtedy może się przygotować na inne reakcje pacjenta albo uspokoić, że to tylko farba.

Breda, raz w roku miasto rudzielców

W samym Wiedniu okazało się, że po anonsie prasowym przyszło do studia na sesję kilkadziesiąt rudowłosych osób, z kilku pokoleń. 66-letnia Gerlinde Lichtenberg, ruda z siwymi pasmami uśmiecha się: „Najpierw mnie przezywano, wyśmiewano się z moich włosów. Potem chłopcy, którzy mnie najbardziej dręczyli, byli moimi największymi adoratorami. Nie mieli u mnie żadnych szans”. Ruda Gernot Ecker z rudym synem Leopoldem wymienia przezwiska z dzieciństwa: zardzewiała, miedziana czapka, płonąca głowa. Dziś jej synowi raczej nikt tak nie dokucza.

Jeśli ktoś ma kłopot z akceptacją swoich miedzianych, marchewkowych czy ciemnozłotych włosów, powinien koniecznie jechać do Bredy we wrześniu. Fotograf spakował sprzęt i też wybrał się z aparatem w podróż – kierunek Wyspy Brytyjskie i dalej… Najwięcej jednak rudzielców znalazł w Holandii, w Bredzie w pierwszy weekend września, kiedy raz do roku spotykają się rudowłosi, bo mają tam swoje Read Head Days, Dni Rudzielca. Tylko tam sfotografował 89 osób.

Goście Dni Rudzielca mówią: “To jak powrót do domu do twoich sióstr i braci, cała twoja rodzina tu jest”, i wracają co roku. Powtarzają sobie: “Bądź dumny z tego, co czyni cię wyjątkowym, odkryj, że nie jesteś sam, bo otacza cię wielka grupa rudowłosych.”

Jest jeszcze jedna myśl z Dni Rudzielców dla nas, pospolitych 98% ludzkości: „Nie zapominaj, Dni Rudzielców są nie tylko dla rudych! To święto solidarności i akceptacji własnej tożsamości”. I odmienności. To także pokazują zdjęcia Helmuta Mittera rudych ludzi z różnych stron świata. Sam nie wiedział, ile te spotkania ze światem rudowłosych wniosą do jego życia, w którym już były dwie rudowłose kobiety.

Od 8 listopada w Wiedniu można zobaczyć plon 5 lat pracy fotografa, Galerie am Park,  Liniengasse 2, 1060 Wiedeń

http://www.helmut-mitter.com/de/photographie/menschen/rot/

http://www.redheaddays.nl

[Best_Wordpress_Gallery id=”2″ gal_title=”Rudzielce”]