niedziela, Wrzesień 23, 2018
Strona główna > Varia > SPOTKANIE SEJMOWEJ KOMISJI DO SPRAW ŁĄCZNOŚCI Z POLAKAMI ZA GRANICĄ

SPOTKANIE SEJMOWEJ KOMISJI DO SPRAW ŁĄCZNOŚCI Z POLAKAMI ZA GRANICĄ

w Ambasadzie RP w Austrii. 19.04.2018

19.04.2018 odbyło się spotkanie wyżej wymienionej komisji z wybranymi przedstawicielami Polonii w Austrii. Podkreślam słowo „wybranymi”, ponieważ do tego grona zaproszono nie tych najaktywniej działających przedstawicieli Polonii ale tych, którzy związki z Polonią mają raczej symboliczne, że nie powiem prawie żadne. I raczej z Konsulem d.s. Polonii przy ambasadzie. Zacznę więc od tego, że nie zaproszono nikogo z najstarszej organizacji polonijnej jaką jest Związek Polaków w Austrii „Strzecha”. Nie zaproszono wielu przedstawicieli kultury, że wymienię działające na zasadzie polskich ambasadorów kultury w Austrii; nikogo z Teatru XYZ, AA Vademecum oraz Ahaphonia… Na Sali oprócz może z 5 osób tzw. młodych, średnia wieku wynosiła chyba 60 lat. Ale pan konsul generalny podkreśla świetną współpracę z MŁODZIEŻĄ…

Przybyłych na spotkanie powitała JE Ambasador RP w Austrii Jolanta Róża Kozłowska, poczym w imieniu przybyłych Gości głos zabrał minister Marek Suski. Zaczął od godności Polaków, którą odzyskują dzięki wysiłkom i działalności partii rządzącej, czyli PiS.

Kolejno wypowiadała się i powitała przybyłych przewodnicząca Komisji, pani poseł Anna Schmidt-Rodziewicz, która wywarła na mnie bardzo korzystne wrażenie. Osoba konkretna, kompetentna i gotowa do współpracy ze środowiskami polonijnymi.

Potem wystąpił konsul generalny piastujący funkcję konsula d.s. Polonii w Austrii, Aleksander Korybut-Woroniecki. Powitał przybyłych, młodzież, WIN, przedstawił p. Teresę Kopeć, jako osobę, która spotkanie z naszymi posłami zorganizowała (znaczy: ona Ich zaprosiła) i jako prezesa… najstarszej organizacji polonijnej w Austrii (Forum Polonii).

Tradycyjnie wspomniał o pracach nad staraniami o przyznanie Polakom statusu mniejszości narodowej oraz o podwójnym obywatelstwie. O tym napiszę później.

Część dyskusyjną zapoczątkowała niżej podpisana Jadwiga Hafner. Powitała wszystkich zebranych, poczym powołując się na słowa min. Suskiego zaapelowała do konsula d.s. Polonii o godne traktowanie tejże, co poparła przykładami nieodpowiadania na przesyłaną korespondencję, ignorowanie prób nawiązania kontaktu itp. Następnie zwróciła się, również do p. Konsula, że ten popełnił bardzo poważny błąd wymieniając Forum jako najstarszą organizację, pomijając zupełnie istniejącą od 125 lat w Austrii „Strzechę”. Podałam dokładnie daty: Strzecha = 125 lat, Forum Polonii = 25 lat. Sto lat różnicy to niewielka ale jednak  różnica… Zastrzegłam również, że moje słowa to nie ATAK ale uwagi krytyczne, które powinno się wziąć pod uwagę i coś z tym zrobić/zmienić. Pan konsul na moje słowa nie zareagował.

W tej części spotkania do dyskusji, przedstawiania się zgłosiło się jeszcze więcej osób. Mnie rozbawił głos Andrzeja Waligóry, z Klubu Gazety Polskiej, który wymienił Jupitera (wydawane przeze mnie pismo), jako przykład czegoś wyjątkowo złego, kłamliwego i utrzymującego się bez sensu z pieniędzy polskiego podatnika. Dodał, że on też chciałby wydawać (dwutygodnik) ale go na to nie stać. Tu małe wyjaśnienie. Kiedy podjęłam decyzję o wydawaniu Jupitera, ZAINWESTOWAŁAM w pismo środki prywatne. Przez wiele lat pismo dotował mój mąż i paru zaprzyjaźnionych tzw. sponsorów. Kiedy pismo stało się rozpoznawalne na rynku medialnym otrzymałam dotację ze Wspólnoty Polskiej. Jednak przed trzema laty subwencję wstrzymano. Pismo znowu wydawałam środkami własnymi. Kiedy okazało się, że potrafię być konsekwentna a pismo jest czytane już w prawie całym polonijnym świecie, pod koniec 2017 znowu otrzymałam wsparcie finansowe. W tym roku, jeszcze nie otrzymałam nic, ale znowu pismo się ukazało. A pan Waligóra, przed sprawdzeniem się, chciałby od razu zacząć od dotacji. Może jednak naprzód zainwestować. Aha, przed paroma laty, ukazał się numer pisma, które wraz z bizneswoman panią Elwirą Dubas wydał… skończyło się szybko i w… sądzie. Pamiętamy.

Nie pamiętam kto (robiłam zdjęcia i parę spraw mi umknęło), ale chyba Teresa Kopeć powróciła do sprawy statusu mniejszości i podwójnego obywatelstwa. Ktoś z sali wtrącił, że teraz, kiedy, rząd austriacki ma wiele wspólnego z polityką prowadzoną jak w Polsce, to najlepszy czas na powrócenie do tematu i „dogadanie” się w sprawie statusu… Sorry, ale tak mały Jasio wyobraża sobie politykę. Ja twierdzę, że właśnie teraz, to najgorszy czas do powrotu tego tematu. Dlaczego? Bo właśnie TEN rząd, tak jak polski tnie wszelką pomoc socjalną dla szeroko rozumianych uchodźców, a nawet dla swoich rodaków. Wyborcy nie zgodziliby się na przyznanie właśnie teraz statusu mniejszości Polakom, co równałoby się z dodatkowymi obciążeniami budżetowymi w Austrii. Ponadto, przypominam: odmowa na przyznanie statusu Polakom, nie doczekała się urzędowego odwołania od negatywnej decyzji sprzed lat, klamka zapadła już dawno, po drugie należymy do Unii Europejskiej, co też nie sprzyja pomysłom sprzed tamtych lat. Po trzecie: o status grupy mniejszościowej i tak ma prawo ubiegać się TYLKO ZPwA „Strzecha”, jako ta najstrasza org. Polonijna mogąca pochwalić się członkami (Austriakami z rodowodem polskim), przynajmniej 3-pokoleniowym. I jeszcze taki drobiazg (bo musimy opierać się na prawie obowiązującym w Austrii): grupa powinna być jednolita, zintegrowana… a my się wciąż kłócimy. I taka jest prawda.

Nie obyło się, oczywiście bez poruszenia spraw dotyczących dotacji z MSZ-tu, które rozdzielane są przez Konsula Generalnego d.s. Polonii w Austrii, a które są bardzo krytycznie oceniane przez naszą Polonię. Rozsądny głos w tym temacie zabrała Zofia Beklen przypominając, że nie tylko polski MSZ wspiera działalność wyselekcjonowanych organizacji i ich projektów, ale, przede wszystkim, kultura jest dofinansowywana przez miasto Wiedeń. I prawdę mówiąc, bez tego wsparcia z MA 7, polskiej kultury na terenie Wiednia by nie było. A właśnie poprzez KULTURĘ najłatwiej promować nasz kraj, Polaków, nasze tradycje. Inne projekty to raczej promowanie Polski dla Polaków. Z wyłączeniem obywateli państwa nad Dunajem.

Dyskusja w pewnym momencie zeszła na mało sympatyczne tematy, znaczy wywiązała się sprzeczka pomiędzy Andrzejem Kempą i jego grupą, a prezes Forum panią Teresą Kopeć. Kiedy temperatura „dyskusji” przekroczyła bezpieczną barierę, przewodnicząca Komisji zaproponowała zakończenie tej części spotkania i zaproponowała, aby ci, którzy wraz częścią posłów chcą się udać na zaplanowany koncert Marty Bizoń do Instytutu Polskiego, opuścili salę a zainteresowani pozostali, wraz z nią w roli rozjemcy, w ambasadzie. I tak też się stało.

Po krótkiej przerwie na tzw. bufet, głos zabrał Andrzej Kempa, przedstawił nowopowstałą organizację dachową, która uformowała się w listopadzie 2017 r. a składa się w większości z byłych członków… zarządu Forum Polonii. Panowie ci, w różny sposób FP opuścili, ale okres swojej działalności nazywają teraz najlepszym okresem FP. Kontrowersyjne to stwierdzenie. Dla nich tak, dla innych nie. Przypuszczono frontalny atak na fakt nieprzyjęcia ich, jako przedstawicieli polonijnych organizacji prawicowych, do FP, próbowali nawet przeforsować tezę, że jako chrześcijańsko-patriotyczne ugrupowania są dyskryminowani… Spotkało się to oczywiście z kontrą Teresy Kopeć… dość, że zaczęto krzyczeć, przerywać sobie, zrobiło się brutalnie i często na żenującym poziomie. W efekcie pani przewodnicząca Komisji, stwierdziła, że nie widzi możliwości porozumienia między stronami. Trudno w takiej atmosferze pogodzić wodę z ogniem.

Niespodziewanie przyszedł mi do głowy pomysł podsumowania „dyskusji”. Ponieważ dla wszystkich znających zarówno FP jak i organizacje opozycyjne jest jasne, że wpisanie się naraz 7 organizacji kontestujących działalność T. Kopeć i Forum, ma na celu przegłosowanie zmiany prezesa i przejęcie „władzy”, a BYLI członkowie Forum od lat ograniczają swoje zainteresowanie wszelaką działalnością tylko na krytyce FP, zaproponowałam aby dać wszystkim rok czasu na pokazanie, co kto ma do zaoferowania Polonii: program, aktywność, współpracę, a po roku rzucimy: SPRAWDZAM. Jako jedyna tego wieczoru otrzymałam rzęsiste oklaski. Prawa strona zamilkła. Bo akurat nie tego się spodziewano.

Wielu szczegółów spotkania nie przytaczam, bo chyba nie warto.

Zanotowała i zdjęcia zrobiła: Jadwiga Hafner