sobota, Październik 21, 2017
Strona główna > Społeczeństwo > DZIEŃ KOBIET: 8 POSTULATÓW NA 8 MARCA.

DZIEŃ KOBIET: 8 POSTULATÓW NA 8 MARCA.

Życzymy wszystkim Paniom samych radosnych chwil w życiu! Jednocześnie przekazujemy słowa do przemyślenia.

Jesteśmy kobietami, żądamy możliwego! Nie przywilejów, tylko sprawiedliwości. Piszą: Adriana Rozwadowska, Ludmiła Anannikova.

Dłużej pracujemy, mniej zarabiamy, a rządzący chcą przejąć kontrolę, nad naszymi ciałami i sumieniami. Nie domagamy się faworyzowania, ale elementarnej sprawiedliwości – piszą w Dniu Kobiet nasze dziennikarki. Jest nas więcej. W 2015 r. wg danych GUS było nas blisko 20 mln, a was – 18,6 mln.

Jesteśmy lepiej wykształcone – 65 proc. absolwentów studiów to kobiety. Ale mimo to Polska nie jest krajem dla kobiet.

Gdy z dyplomem w garści udajemy się do pracodawcy, czeka nas pierwsze rozczarowanie: kobieta, która rozpoczyna karierę zawodową w sektorze publicznym, zarobi przeciętnie o blisko 30 proc. mniej niż mężczyzna w tym samym wieku. Nasza strata: tysiąc złotych. Za to w sektorze prywatnym różnica (dane GUS) wynosi „zaledwie” 10 proc. Czyżby 23-letnia Polka miała mniejsze kompetencje niż 23-letni Polak? Trudno w to uwierzyć. Tym bardziej że im jesteśmy starsze, tym tracimy więcej: po 25. urodzinach kobieta zarabia o 15 proc. mniej niż jej kolega. W kolejnych latach – o 25 proc.

Coraz później decydujemy się na dzieci. Na początku lat 90. pierwsze dziecko rodziłyśmy w wieku 23 lat. Obecnie – coraz bliżej 28. urodzin. Przypadek? Skądże. Bo z kim zostawisz dziecko, gdy skończy się urlop macierzyński? Urlop tacierzyński to „aż” dwa tygodnie. W styczniu 2017 r. w skali kraju skorzystało z niego 1,2 tys. mężczyzn. To też nie dziwi – gdy tylko się pojawił, pojawili się i pracodawcy, którzy zaczęli nadopiekuńczych ojców zwalniać.

Jasne, posłałybyśmy dziecko do żłobka, ale zapomniałyśmy je do niego zapisać zaraz po urodzeniu, więc nici z miejsca w publicznej placówce. Opieką żłobkową objętych jest 9 proc. dzieci do trzeciego roku życia. Więc szukamy prywatnego. Ceny? 2 tys. zł miesięcznie. Zaczynamy rozumieć: powrót do pracy się nie opłaca, bo nie zarobimy tyle, by opłacić żłobek. Ale i tak otoczenie podejrzewa nas o lenistwo. Cieszymy się, słysząc rządowe zapowiedzi: w najbliższych latach opieka żłobkowa obejmie zawrotne 10 proc. dzieci! Niestety, nasze znajdą się pewnie wśród 90 proc. pozostałych.

Rządzący cierpliwie nam tłumaczą: żłobki to kosztowna inwestycja! Ze łzą w oku czytamy o Skandynawii. Tam miejsce w żłobku przysługuje każdemu dziecku. Stać nas za to na 500+ rozdawane nawet tym, których stać nie tylko na miejsce w żłobku prywatnym, lecz także na zakup całego żłobka wraz z pobliskim parkiem.

To może jednak zająć się dzieckiem pół na pół z partnerem? Można spróbować, o ile partner jest, bo niemal pół miliona kobiet w Polsce samotnie wychowuje dzieci. Mężczyźni rozpoczynają nowe życie, one zostają z problemem. I wciąż bez środków na ten cholerny żłobek! Bo alimentów w Polsce nie płacą setki tysięcy rodziców – w 95 proc. to ojcowie. Państwo bezradnie rozkłada ręce, bo pracodawcy wypłacają im pensje pod stołem. Nie ma dochodów, nie ma alimentów.

Szansa? Fundusz Alimentacyjny. Niestety. Jeśli zarabiamy 1451 zł na rękę, jest to zbyt wiele, żeby dostać wsparcie. A jeśli przekroczymy 1,6 tys. zł choćby o złotówkę, ominie nas także wsparcie z programu 500+! Państwo ma dla nas jasną informację: „Samotna matko jednego dziecka, pracująca i zarabiająca 1601 zł, choć cała twoja wypłata nie starczy na żłobek, zarabiasz zbyt wiele, żeby liczyć na cokolwiek!”.

Dlatego brakuje nam już sił na kolejne dzieci. Gdy zabezpieczenie zawodzi, usiłujemy zdobyć receptę na tabletkę ellaOne. Wtedy słyszymy, jak minister Radziwiłł kłamie w TVP, że ellaOne to tabletka wczesnoporonna. Dla niego jesteśmy morderczyniami.

Przestraszone odkładamy tabletkę, zachodzimy w ciążę. Okazuje się, że płód jest ciężko uszkodzony. Chcemy go usunąć. Ponieważ działa tzw. kompromis aborcyjny (1044 „legalne” aborcje w 2015 r., szacowane podziemie – 150 tys.), wszyscy lekarze w szpitalu powołują się na klauzulę sumienia. Więc rodzimy. I tak mamy szczęście, bo za kilka miesięcy nowe standardy opieki okołoporodowej wypracuje prof. Chazan, fundamentalista katolicki. Jeśli dziecko urodzi się niepełnosprawne, będziemy musiały opiekować się nim 24 godziny na dobę za zawrotne świadczenie pielęgnacyjne w wysokości 1406 zł na rękę.

Na starość czeka nas jeszcze jedna niespodzianka: przeciętna emerytura kobiety jest o 500 zł niższa od emerytury mężczyzny. Żądamy sprawiedliwości.

Nie widzimy powodów, dla których ma nam być ciężej. Skoro mogliśmy skonstruować kraj pod mężczyzn, dlaczego nie możemy pod kobiety? Ale nie zdziałamy nic bez wsparcia naszych mężczyzn. Z tzw. budżetów czasu prowadzonych przez GUS wynika, że w przeciętnej rodzinie z małym dzieckiem w ciągu tygodnia mężczyzna pracuje ok. 100 godzin (w pracy i w domu), a kobieta – 130.

Czego chcemy?

  1. Działań zmierzających do zmniejszania luki płacowej pomiędzy płciami.
  1. Zamiast wydawać miliardy na 500+ dla rodzin z dochodem powyżej 5 tys. zł na głowę, dofinansujmy tą kwotą żłobki!
  1. Zrównania czasu trwania urlopu tacierzyńskiego i macierzyńskiego. Tylko wtedy będziemy równie „ryzykowni” dla pracodawców na rynku pracy.
  1. Wprowadzenia elastycznego czasu pracy dla matek.
  1. Wprowadzenia mechanizmu „złotówka za złotówkę” w ramach programu 500+ i Funduszu Alimentacyjnego.
  1. Skończmy z tolerancją dla alimenciarzy. Pracodawco, nie zatrudniaj go na czarno, on okrada własne dziecko.
  1. Odczepcie się od antykoncepcji, pigułki ellaOne i aborcji. Kompromis? Nie istnieje. Chcemy liberalizacji.
  1. System emerytur musi uwzględnić złożoną sytuację kobiet – pracę zawodową i w domu, opiekę nad dziećmi, opiekę nad seniorami w rodzinie.